Białostockie Marmurkowanie – malowanie na wodzie, które w dłoniach rzemieślnika powoli przestaje być procesem, a staje się rytuałem. Farba unosi się na powierzchni gęstego, starannie przygotowanego roztworu, jakby zawisła między dwoma światami: tym, który jest, i tym, który dopiero ma powstać. Każdy ruch dłoni przecina tę powierzchnię, tworząc mikrokosmos linii i barw – nie do powtórzenia, nie do zatrzymania. Zwłaszcza gdy dzieje się to w domowym zaciszu, gdzie aromat kawy splata się z wonią farby. Tradycyjna metoda, znana od wieków introligatorom i artystom, trafia do XXI wieku niemal nienaruszona – farba, woda, papier i cierpliwość. Każdy arkusz jest jedyny; nie istnieje w nim kopia ani duplikat. Te papiery marmurkowe znajdą miejsce w oprawach książek, notesów, albumów. Staną się dyskretnymi bohaterami konserwacji starych woluminów, gdzie ich wzory – czasem inspirowane klasycznymi, historycznymi ornamentami, czasem pejzażem lasu, wiatrem nad rzeką czy poranną mgłą – splotą się z historią oprawianych dzieł. Do perfekcji mistrzów takich jak Katarzyna Hertmanowska czy Magdalena Jurkiewicz wciąż pozostaje dystans, który mierzy się nie w dniach, lecz w tysiącach prób.